Forum www.czashonorupl.fora.pl Strona Główna
Zaloguj

Monachium II
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.czashonorupl.fora.pl Strona Główna -> Fan made / Opowiadania
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dłużewska
Marszałek



Dołączył: 02 Sty 2013
Posty: 2938
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 21:50, 13 Gru 2014    Temat postu:

Maska

Noc z poniedziałku na wtorek.
Michał nie spał. Wiedział, że Celina też nie. Co chwila przewracała się z boku na bok, wyciągała ręce do góry, wzdychała, odganiała od siebie komary. Klepała się po twarzy. Komary. Mnóstwo komarów. Kaszlała. Dusiła się. Przeszkadzał jej zapach farby. Była blisko, bliżej niż przez ostatnie dni. Gdy malował pokój, wszystkie meble odsunął od ścian i ustawił na środku pomieszczenia. Teraz jego łóżko stykało się z kanapą Celiny. Michałowi zapach farby nie przeszkadzał, nawet go lubił, bo kojarzył mu się z dzieciństwem. Celinie widocznie nie.
- Cela... - zaczął.
- Nie mogę - zeskoczyła z kanapy. - Już nie mogę. Nie wytrzymam.
Odsunęła firankę, jakby chciała otworzyć okno. Zorientowała się, że ono już jest otwarte na oścież, że już szerzej się nie da. Michał dokładnie widział jej umęczoną, oświetloną białym blaskiem księżyca twarz. Cały pokój spowijała pełnia księżyca, tak, że nie potrzeba było nawet zapalać światła. Przewrócił się na bok.
- Muszę się przebrać. Nie zniosę tego upału. - Celina stała na środku, szukając wzrokiem walizki. - Gdzie moja walizka?
Miała na sobie koszulę nocną z długimi rękawami, sięgającą kolan. Michał nie wiedział, w co zamierza się przebrać, by było jej chłodniej, nie wiedział nawet, że jeszcze coś zostało w jej walizce niewypakowane.
- Gdzie moja walizka, Michał?
- Wsunąłem ją pod stół w kuchni. Na razie.
Poszła do kuchni, wróciła z jakimś ciuchem w ręku i zamknęła się w łazience. Wyszła po minucie. Wyszła, choć Michał miał wrażenie, że wyfrunęła, że coś ją przyniosło. Celina, pół naga, oświetlona srebrnym blaskiem księżyca w pełni. Celina w szokująco krótkiej koszulce, bez rękawów, w koszulce ledwo przykrywającej pośladki, w koszulce, pod którą wyraźnie dostrzegał zarys jej nagich piersi. I widział jej nagie uda. Stała, drapiąc się po głowie, jakby zastanawiając się, jak jeszcze mogłaby się ochłodzić.
Poczuł wzbierające w nim pożądanie. Było mu wstyd, bo przecież już jej powiedział, że odchodzi, już postanowił ją od siebie uwolnić. Ale kochał ją i niesamowicie go pociągała, dlatego wstyd nie sprawił, by jego pożądanie było mniejsze. Niewiele myśląc, odrzucił z siebie kołdrę, szybko wstał, zrobił krok w stronę Celiny, złapał ją za twarz, ściskając przy tym jej gładkie policzki i mocno wpił się w jej usta. Jej usta o smaku karmelu. A może czekolady. Celina. Opierała się. Ale parę lat temu, udając jego żonę, też się opierała. Michał już uczuł na sobie jej kształtne piersi. Ich ciała dzieliła jedynie cieniutka koronka koszulki nocnej. Tylko krótka chwila dzieliła ich od poczucia spełnienia, od szczęścia, od normalności.

W blasku fosforycznym świat spłonął na chwilę
aby się odrodzić ciemnym materialnym
lecz już nie tym samym

Oto szepnęłaś Świat spłonął na chwilę
aby się odrodzić
lecz już nie tym samym
"Historia sztuki uczucia" Ireneusz Iredyński

Tej monachijskiej nocy Celina nie uległa. Z całej siły go od siebie odepchnęła.
- Oszalałeś. Co ty wyprawiasz - wychrypiała, ciężko dysząc. Potem wróciła na kanapę. Zakopała się w swojej pościeli i poszła spać. Już więcej nie odganiała komarów ani nie wzdychała, że jest jej gorąco.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Konarska
Marszałek



Dołączył: 02 Sty 2013
Posty: 1756
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 22:12, 13 Gru 2014    Temat postu:

Wiesz, może to wina powstańczej serii, ale teraz zupełnie inaczej patrzę na MiC. Bardzo mnie zabolało to, że, jak piszesz, Michał tylko pożąda Celinę. Widzi w niej ciało, a potem się znudzi i jest Karolina/Halszka/Lena/... Bardzo dobrze, że Celina go odpechnęła!
Aniu, tak niesamowicie wcielasz się w ten ich świat. Masz taki specyficzny styl pisania, taki ciężki (w pozytywnym sensie), intymny.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Konarska dnia Sob 22:15, 13 Gru 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zorina
Marszałek



Dołączył: 02 Sty 2013
Posty: 1580
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z Ponderosy

PostWysłany: Nie 7:49, 14 Gru 2014    Temat postu: Monachium II

Jak zwykle śliczne.
Szczególnie mnie zachwyciło zdanie ,jej usta o smaku karmelu.
Aniu czy podtytuł Maska ma jakieś specjalne znaczenie ?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dłużewska
Marszałek



Dołączył: 02 Sty 2013
Posty: 2938
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 16:14, 14 Gru 2014    Temat postu:

Dziękuję za komentarze.
Tak, Iwonko, ten podtytuł ma znaczenie. Oni oboje przywdziewają bowiem maskę, udają, robią coś, czego wcale nie chcą. Nie mam na myśli pożądania Michała, lecz jego odejście. Odchodzi, choć wcale nie chce, zbliża się do Celiny, co jest prawdą, a ona go odpycha, choć w rzeczywistości nie chce tego zrobić.

Olu, po ostatniej serii ja też patrzę na MiC inaczej. To już nie jest ta święta miłość, w którą wierzyłam. Michał jest kobieciarzem, a Celina jest w jego hierarchii na równi z Osmańską, Halszką itp. Wcale nie kocha jej bardziej i jest niestety skończonym łajdakiem. Ale Celina o tym nie wie i ciągle go kocha do szaleństwa. Zwróć jednak uwagę, że w tym opowiadaniu ona go pociąga nie tylko fizycznie. Napisałam, że Michał kocha Celinę. To są jego myśli: "Ale kochał ją i niesamowicie go pociągała". Celowo najpierw napisałam o miłości... Bo w opowiadaniach dalej możemy wierzyć, że kochał ją najbardziej i że miał wyrzuty sumienia.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Pierniczkowa
Generał



Dołączył: 24 Sty 2014
Posty: 632
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: ziemie odzyskane

PostWysłany: Pon 16:45, 15 Gru 2014    Temat postu:

Przegenialnie to wszystko opisujesz! To rozdrażnienie, taką nieprzytomność Celiny. I to, że Michał jej pożąda. Jej, no to jest... to jest... wow! No i taką gorycz i melancholię czuć z tej części... No nie wiem, smutno mi po tym, jak to przeczytałam, chociaż wiem, że tak im właśnie było: szaro i smutno.
Naprawdę, świetnie piszesz! Bardzo profesjonalnie, wszystko to widać jakby na żywo.
,,Co chwila przewracała się z boku na bok, wyciągała ręce do góry, wzdychała, odganiała od siebie komary. Klepała się po twarzy. Komary. Mnóstwo komarów. Kaszlała. Dusiła się. Przeszkadzał jej zapach farby. " - szczególnie tutaj!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dłużewska
Marszałek



Dołączył: 02 Sty 2013
Posty: 2938
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 23:01, 02 Sty 2015    Temat postu:

Kraina Lotosu

Noc z wtorku na środę.
Michał wpatrywał się w sufit. Nie mógł darować sobie tego, jak zachował się poprzedniej nocy. Wystarczyła skąpa koszulka nocna i widok nagich ud Celiny, by rzucił się na nią, jak na pierwszą lepszą Halszkę czy Karolinę. Przecież Celina była zupełnie inną kobietą i wiedział o tym od dawna. A mimo to rzucił się na nią. Odepchnęła go. To dobrze. Wiedział, że tylko na to zasłużył. Odwrócił się do ściany i teraz w nią zaczął się uparcie wpatrywać. W nocy nie można było dojrzeć świeżego koloru, ale on był. Liliowo fioletowy. Tak chciała Celina, więc Michał dwa razy pomalował ściany na intensywną liliową barwę. Potem posprzątał. Nim Celina wróciła z pracy, zdążył już wyszorować podłogi i spakować plecak. O poranku wyruszał do Polski ze świadomością, że wyszykował Celinie mieszkanie na początek jej nowego, lepszego życia. Pewnie do tego mieszkania zacznie niedługo przychodzić jakiś przystojny kandydat na męża. Może amerykański oficer? To dobrze. Michał przymknął piekące go oczy. Czy to łzy tak piekły? Dobrze. Tylko na to zasłużył - na odrzucenie i cierpienie. Tej nocy Celina zupełnie się nie wierciła. Chyba spała tak spokojnie, bo wiedziała, że Michał nazajutrz zniknie z jej życia. W końcu zniknie ten, który wyrządził jej najwięcej zła. Michałowi było gorąco, nie mógł zmrużyć oka. Myśli były zbyt natrętne. Nigdy by się nie spodziewał w swoim dawnym, beztroskim świecie, że jego życie będzie takie nędzne, że wszystko straci - dom, ojca, Polskę, prawdziwą miłość.

Wśród rozmyślań Michał poczuł na sobie lekki podmuch chłodniejszego powietrza. Czyjaś ręka uniosła jego kołdrę. Celina. Żar uderzył mu do głowy. Celina delikatnie wsunęła się do jego łóżka, pod jego kołdrę. Nie miał odwagi się poruszyć, a ona objęła go w pasie, przylegając brzuchem i piersiami do jego pleców.
- Michał, przepraszam - szepnęła, lekko całując jego kark.
- Za co? - odpowiedział szeptem.
- Za to, że cię wczoraj odepchnęłam. Nie chciałam tego robić. - obsypywała pocałunkami jego ramiona. Przez długi czas milczeli.
- Michał? Michał, skarbie.
Skarbie? Michał pomyślał w tej chwili, że jednak usnął i śni najpiękniejszy, bajkowy sen. Przecież Celina nigdy go tak nie nazywała. Zawsze był tylko Michałem, żadnym skarbem.
- Michał, spójrz na mnie. Mam coś dla ciebie.
Michał w końcu się odwrócił. Celina siedziała na łóżku, rozkładając ręce w geście zaproszenia czy powitania. Potem sięgnęła na stolik i wręczyła mu tamten gruby kryminał, który w poniedziałek zwrócił jego uwagę w nowo otwartej księgarni.
- Michał, jestem tutaj. Jestem i nie poradzę sobie bez ciebie. Pomóż mi. Tylko twoje ręce mogą sprawić, że zapomnę o nim - bała się wypowiedzieć nazwiska Pabsta na głos.
- Celina, przepraszam. Ja nie umiem ci dać wszystkiego...
- Ja nie chcę wszystkiego. Ja chcę, abyś był. Wszystko dam nam ja. Ty tylko bądź. I czytaj kryminały. I bądź.
Milczeli.
- Michał, powiedz coś po francusku.
- Po francusku?
- Tak. Powiedz, że tutaj zostaniesz.
Powiedział to po francusku. Ale dlaczego chciała po francusku?
- Będziesz mnie od jutra uczył francuskiego.
- Celina... nie wiem, czy będę umiał.
- Chcę mówić po francusku. Tak, jak ty.
Potem lekko popchnęła go na poduszkę i przylgnęła do niego całą sobą.

Nie mogę dopuścić do tego, żebyś odszedł. Tylko ciebie kocham, tylko z tobą umiem rozmawiać, śmiać się i płakać. Tylko z tobą robiłam te wszystkie szalone rzeczy, których teraz znowu pragnę. Razem wzrośniemy i zakwitniemy, jak lotos. Nigdy nie umrzemy.

Jesteś mój.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Konarska
Marszałek



Dołączył: 02 Sty 2013
Posty: 1756
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 23:23, 02 Sty 2015    Temat postu:

Ach! Ach! Taaak! Nareszcie!
Pięknie to opisałaś. W końcu prawda w ich związku. Ale to wyznanie mi trochę do Celi nie pasuje.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Roma
Szeregowy



Dołączył: 10 Paź 2014
Posty: 60
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Łódź

PostWysłany: Sob 0:22, 03 Sty 2015    Temat postu:

Nadrobiłam wszystko! Piękne opowiadanie i tylko tyle moge powiedzieć. Nic więcej nie opisze tego tekstu

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zorina
Marszałek



Dołączył: 02 Sty 2013
Posty: 1580
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z Ponderosy

PostWysłany: Sob 9:23, 03 Sty 2015    Temat postu: Monachium II

Piękne ,ale mam wrażenie ,że to nie prawdziwa Celina ,tylko sen Michała ..

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Pierniczkowa
Generał



Dołączył: 24 Sty 2014
Posty: 632
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: ziemie odzyskane

PostWysłany: Sob 18:16, 03 Sty 2015    Temat postu:

Jej. Żal mi ich, bo oni się kochają, ale nie umieją ze sobą być. To chyba najgorsze, co się może zdarzyć, no wiesz - w związku. Ech, nie wiem, jak to nazwać.
A ja uważam, że Celina by się tak zachowała naprawdę. Bo ona chce zapomnieć. I w końcu się przemogła, by przyznać mu, że naprawdę chce z nim być.
Gratuluję! To musiało być trudne, napisać o tym kroku milowym w ich wspólnym życiu. Że ona przełamie te ostatnie lody.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dłużewska
Marszałek



Dołączył: 02 Sty 2013
Posty: 2938
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 23:12, 04 Sty 2015    Temat postu:

Dziękuję za komentarze! A dzisiaj ostatnia część. Zapraszam do czytania.

Michał sam nie wiedział co go obudziło, czy śpiew ptaków, czy wstające słońce, czy chłodne powietrze wpadające do pokoju przez lekko uchylone okno. Rozejrzał się. A może to zapach kawy i stukanie łyżki o garnuszek? Wyglądało na to, że Celina już wstała i właśnie gotuje swoją codzienną, poranną owsiankę. Przypomniał sobie nocne wydarzenia. A może to był sen? Nie, to nie był sen. Gdyby to się nie wydarzyło, to na poduszce nie wyczułby zapachu włosów Celiny, a na stoliku nie leżałby gruby kryminał, który właśnie w nocy mu wręczyła. Michał się podniósł i spuścił nogi na podłogę. Ziewnął. Wcale nie miał ochoty wstawać, czuł się okropnie zmęczony. "Boże, nawet w powstaniu nie byłem taki zmęczony", pomyślał. Dlaczego tak bardzo chciało mu się spać? Czy dlatego, że w końcu opadły z niego te nerwy? Zniknął strach, że naprawdę będzie musiał odejść, że już nigdy nie zobaczy Celiny, że już nie usłyszy jej głosu, nie ujrzy tego słodkiego uśmiechu, nie poczuje kojącego dotyku jej dłoni, dłoni, którymi tyle razy dodawała mu sił i tchnęła w niego swoją wiarę.
- Wstałeś? - Celina stanęła w drzwiach prowadzących z kuchni do ich pokoiku. Była otulona lekkim szlafroczkiem. Jak pięknie wyglądała, promienie słońca tworzyły ponad jej głową coś na kształt aureoli, odbijały się w jej włosach, tworzyły na nich różnobarwne refleksy! - Myślałam, że dłużej sobie pośpisz. Nie wyglądasz na wypoczętego.
Co miał odpowiedzieć. To była jego narzeczona, a on stresował się jak dzieciak, jakby dopiero ją poznał. Gdzieś ulotniła się jego śmiałość i odpowiedzi na każde pytanie. Tak bardzo nie chciał, żeby znowu coś między nimi pękło, chciał być lepszy, mocniej się starać, chciał się nią zająć.
- Śliczny ten nasz pokój, taki fioletowy - Celina rozłożyła ramiona i okręciła się wokół własnej osi, błogo się uśmiechając. Przy tym ruchu rozchyliły się poły jej szlafroka, ukazując Michałowi jasną, szlachetną skórę i kształtne piersi. - Michał! - opadła obok niego na łóżko. - Dziękuję, że tak ładnie to pomalowałeś.
- Ale kuchnia i łazienka wciąż są białe, może warto i im nadać jakiś kolor? - szepnął.
- Kto wie - Celina wyglądała na radosną, pierwszy raz ją taką tutaj widział, taką jak przed powstaniem, dokładnie taka była w lipcu zeszłego roku.
- Owsianka mi wystygnie - Celina wstała i ruszyła do kuchni. Po drodze zatrzymała się przy biurku i schowała do teczki jakieś dokumenty. Michał też podszedł do biurka. Rzucił okiem na leżące tam rzeczy. Wziął do ręki książkę znajdującą się obok tomiku poezji Heinego. "Anna Karenina" głosił tytuł. Lew Tołstoj "Anna Karenina". Michał otworzył i przeczytał pierwsze zdanie: "Wszystkie szczęśliwe rodziny są do siebie podobne, każda nieszczęśliwa rodzina jest nieszczęśliwa na swój sposób." Nagle coś go uderzyło, coś mu się przypomniało. Halszka. Słyszał już to zdanie z jej ust. Przed wojną, gdy na ulicy byli świadkami jakiejś rodzinnej awantury. Wtedy Halszka wypowiedziała to zdanie, a on, niczego nieświadomy, pomyślał, że Halszka jest piekielnie inteligentna. I powiedział jej to. "Halszka, mówisz takie mądre rzeczy." A ona tylko skromnie wzruszyła ramionami.
- To Tołstoj? - zapytał teraz Celinę.
- Tak, dlaczego tak cię dziwi to zdanie?
Przeklęta Halszka. Często mówiła takie różne mądre sentencje, nigdy nie przyznając się przed nieoczytanym Michałem, że to słowa wielkich pisarzy czy myślicieli, nie jej. Zawsze robiła z siebie mądrzejszą niż była w rzeczywistości.
- Nigdy nie umiałam zrozumieć Anny - Celina usiadła na biurku i zaczęła przekartkowywać powieść Tołstoja. - Zakochała się na zabój we Wrońskim i zostawiła dla niego męża i małego syna, ale potem... Mąż nie godził się na rozwód, Anna urodziła kochankowi córkę i zaczęło się między nimi psuć. Anna Karenina bardzo się w swoim życiu pogubiła. Zazdrość o kochanka, brak wiary w pozytywne rozstrzygnięcie doprowadziły ją do samobójstwa.
- Jak się zabiła? - Michała nagle zaciekawiła ta książka.
- Strasznie. Najgorzej. Rzuciła się pod pociąg.
- Boże... - Michał przeglądał kolejne strony. - A co z kochankiem? Z dziećmi?
- Kochanek poszedł na wojnę, syn od początku został z ojcem i wyobraź sobie, mąż Anny przygarnął do siebie tę jej małą córeczkę.
- Sam te dzieci wychowywał?
- Nie, Karenin potem też już miał nową kobietę. Zawsze bliższy mi był wątek Kitty i Lewina.
- Kitty?
- Tak, Michał, ta powieść nie jest tylko o Annie Kareninie, tam jest kilka wątków. Zawsze najbardziej lubiłam Kitty. Była taka dobra, delikatna, a jednocześnie silna jak skała. Do szaleństwa kochała swojego męża, ale wcześniej... Kochała go już wcześniej, jeszcze nie był jej mężem, nawet nie byli razem, bo ona zamierzała wyjść za innego... Temu, którego kochała, długo nie umiała wyznać miłości.
- To faktycznie bliski tobie wątek - Michał nie umiał nie zauważyć podobieństwa do siebie, Celiny i Krzysztofa.
- Ale potem Kitty była ze swoim Lewinem szczęśliwa, mieli dziecko i dom na wsi. Lewin był szlachcicem.
Celina wciąż siedziała na biurku, z fascynacją opowiadając o jednej ze swoich ulubionych powieści. Michał podszedł do niej i położył dłonie na jej udach.
- Nie jestem szlachcicem, ale mam nadzieję, że i my kiedyś będziemy mieć dom na wsi, i...
- I dziecko - dokończyła za niego Celina, zarzucając mu ręce na szyję. - Michał, boję się.
- Czego?
- Tego, że pójdę do pracy, a ty wyjedziesz. Wrócę po południu, a ciebie tu nie będzie. Że chcesz wyjechać, że to, co mówiłeś w nocy, mówiłeś tylko pod wpływem chwili, bo ja chciałam to usłyszeć.
Celina naprawdę się bała. Wydawało jej się, że Michał nie rozumie jej bólu, tego, że ona potrzebuje czasu, by odbudować ich związek. Przestraszyła się, gdy powiedział, że odchodzi, i to dla jej dobra. Miałaby sama zostać ze swoimi myślami? W tej monachijskiej samotni? Bez Michała życie Celiny byłoby bezbarwne, potrzebowała jego obecności, wierzyła, że Michał nada ich wspólnym chwilom koloru, tak, jak nadał go ścianom w pokoju.
- Nie zniknę, Celina. Naprawdę się bałem, że będę musiał to zrobić.
- Wiesz co? - Celina wskazała głową na kuchnię. - Moja owsianka jest już zupełnie zimna.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Roma
Szeregowy



Dołączył: 10 Paź 2014
Posty: 60
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Łódź

PostWysłany: Pon 0:05, 05 Sty 2015    Temat postu:

Super opowiadanie i piękne zakończenie

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zorina
Marszałek



Dołączył: 02 Sty 2013
Posty: 1580
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z Ponderosy

PostWysłany: Pon 9:02, 05 Sty 2015    Temat postu: Monachium II

Aniu prześliczne ,zwłaszcza ,twoje opisy są cudowne.
I ukłony za nawiązanie do mojej ulubionej Anny Kareniny.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Pierniczkowa
Generał



Dołączył: 24 Sty 2014
Posty: 632
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: ziemie odzyskane

PostWysłany: Wto 14:13, 06 Sty 2015    Temat postu:

Jej! Czemu to już koniec?
Świetnie pomyślana ta scena z czytaniem&opowiadaniem ,,Anny Kareniny". Te aluzje do związku Celiny i Krzysztofa... Celina taka pogodna, beztroska wręcz... Długo czekałam na to, by o takiej Celinie przeczytać.
Ten fragment o Halszce, że taką udawała... Rzeczywiście mogła taka być! nigdy bym na to nie wpadła, trzeba do tego wielkiego wyczucia. Gratuluję. ^^
A to zakończenie... Niby to jest zdanie o owsiance, a jednak jest w nim zapowiedź takiego... Dobrego życia. Tak to odebrałam.

Bardzo dobra seria opowiadań. Szkoda, że zakończyłaś, ale wspaniale, że w taki sposób. w końcu wyszli na prostą.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dłużewska
Marszałek



Dołączył: 02 Sty 2013
Posty: 2938
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 23:00, 08 Sty 2015    Temat postu:

Dziękuję za komentarze!
Tak, to już koniec tego opowiadanka, ale mam pomysł na nowe... hmmm... takie długie, bardzo długie, jak to nazywamy - kilometrowe opowiadanie o MiC. Nie chciałabym jeszcze zdradzać o czym ono miałoby być, ale nie byłoby to przesadnie przepełnione miłością i sielanką, raczej ciągłymi niesnaskami, bo w miłość MiC już nie wierzę... Napiszcie, czy chcecie czytać tego typu kilometrowe opowiadanie o MiC mojego autorstwa, bo nie wiem, czy się za to zabierać.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.czashonorupl.fora.pl Strona Główna -> Fan made / Opowiadania Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4  Następny
Strona 3 z 4

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Programy
Regulamin