Forum www.czashonorupl.fora.pl Strona Główna
Zaloguj

Tam, gdzie nasze miejsce
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.czashonorupl.fora.pl Strona Główna -> Fan made / Opowiadania
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dłużewska
Marszałek



Dołączył: 02 Sty 2013
Posty: 2938
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 14:20, 18 Sty 2015    Temat postu: Tam, gdzie nasze miejsce

Celina szybko szła korytarzem hotelu "Victoria". Sięgnęła do kieszeni po papierosa. Zobaczyła, że drzwi do pokoju Krzysztofa stoją otworem. Zawahała się, ale ostatecznie postanowiła zajrzeć, tym bardziej, że nic nie wskazywało na to, by Michał wyszedł za nią. Najwidoczniej wolał zostać z Halszką.

Krzysztof układał dokumenty w teczkach, pewnie jakieś rozkazy.
- Cześć - powiedziała Celina, ciągle się wahając. - Masz ogień?
- Mam - wyciągnął z kieszeni zapalniczkę, podszedł i przypalił jej papierosa. Potem natychmiast wrócił do swoich zajęć. Na byłą narzeczoną nie podniósł nawet oczu.
- Co się stało? Jesteś wściekła.
- Słucham? - nie patrzył na nią, a mimo to wiedział, jakie uczucia w niej kipią?
- Jesteś wściekła - wciąż na nią nie patrzył. - Celina, doskonale pamiętam, jak oddychasz, gdy jesteś wściekła, jak oddychasz, gdy się cieszysz...
- Tak, jestem wściekła. Mam dość nasłuchów, audycji, wracam do oddziału. Tam jest moje miejsce.
- A co na to Michał? Dopiero co doszłaś do siebie. Przyznam szczerze, że zaimponował mi, gdy cię tu przyprowadził z Woli, z drugiego końca miasta. To znaczy przyniósł cię. Przyniósł cię ledwo żywą na plecach. Co właściwie ci się stało? - Krzysztof w końcu spojrzał na Celinę. - Zapytałem Michała, ale tylko odburknął, że postrzał, a potem w swoim stylu, żebym się od was odczepił. Trafili cię już w pierwszych dniach?
- Nie - Celina usiadła, zakładając nogę na nogę. - Zostałam ranna w ulicznej strzelaninie przed powstaniem.
- W ulicznej strzelaninie?
- Poszliśmy z Michałem po broń, coś poszło nie tak... - "Dlaczego ja mu to mówię?" pomyślała, widząc pełną satysfakcji minę Krzysztofa.
- A więc się nie zmienił. Wciąż wciąga cię w swoje akcje, wciąż się popisuje, a ty bierzesz w tym udział i jako jedyna cierpisz.
- Nie mów tak! - Celina zerwała się z miejsca. - Nie znasz go.
- Masz rację, to nie moja sprawa. Chciałem tylko zauważyć, że jest tak samo, jak trzy lata temu, gdy mnie dla niego zostawiałaś.
Przez chwilę milczeli. Celina postanowiła, że wypali papierosa do końca, a potem wyjdzie.
- Chodzi o Halszkę? - ni stąd, ni zowąd zapytał Krzysztof.
- Znasz Halszkę?
- Celina, tu się wszyscy znają.
- Halszka jest byłą, przedwojenną dziewczyną Michała i na każdym kroku czyni aluzje do ich wspólnej przeszłości - "Dlaczego ja mu to mówię?!".
- A ty jesteś zazdrosna. Rozumiem.
- Nie bądź zgryźliwy, Krzysztof.
- Jesteś z nim szczęśliwa?
- Tak. Wiele razem przeszliśmy. Przez ostatnie trzy lata Michała nie było w Polsce, wrócił w marcu. - "Po co ja mu to mówię?!"
- No więc krótko ze sobą byliście. Początek związku i od razu rozłąka, od razu taka próba. Nie mogliście do siebie nawet pisywać.
I ten ohydny, triumfujący ton głosu Krzysztofa, gdy to wypowiadał! Ton, który Celina znała aż za dobrze, bo były narzeczony zawsze go używał, gdy się sparzyła, gdy coś jej szło nie tak, ten ton mówiący ciągle "A nie mówiłem?".
- Ale czekaliśmy na siebie. Wierzyliśmy w ponowne spotkanie. I doczekaliśmy się. Nie uważasz, że daliśmy w ten sposób świadectwo swojej miłości?
Po tych słowach Krzysztof, jakby go coś nagle rozwścieczyło, gwałtownie odsunął od siebie dokumenty i omijając stół, znalazł się tuż przy Celinie. Lekko ścisnął jej łokieć, wbił swoje oczy w jej oczy. Ich twarze dzieliły milimetry.
- A myślisz, że ja bym o tobie zapomniał? Nie widziałem cię od dnia, w którym odeszłaś, a mimo to nie zapomniałem. - zbliżał swoje usta do jej ust. Celina stała nieruchomo, oszołomiona. - Myślisz, że ja przestałem cię kochać? - Krzysztof nie mówił, lecz syczał. Zionął nienawiścią i krzywdą.
- Celina? - drzwi skrzypnęły, rozległ się głos Michała. - Celina!
Celina wciąż stała jak przyspawana do podłogi. Tylko głośno przełknęła ślinę, gdy Krzysztof bardzo powoli puścił jej łokieć i wrócił do swoich dokumentów. Wiedziała, że Michał stoi tuż za nią. Wiedziała, co zobaczył. Wiedziała, jakie ma teraz oczy. Odwróciła się, zagasiła papierosa na talerzyku, ominęła Michała i wyszła.
Szła szybko, coraz szybciej, by w końcu znaleźć się przed hotelem, na świeżym powietrzu. O ile powietrze przepełnione dymem i pyłem może być świeże.
- Celina, co ty wyprawiasz?
Milczała. Zbiegła po schodach. Pchnęła frontowe drzwi. Powietrze.
- Zapytałem, co ty wyprawiasz?! - Michał złapał ją za łokieć, dużo mocniej niż Krzysztof i odwrócił ją ku sobie.
- Nic - odparła i usiadła na obszernych, uszczerbionych schodach. Wyciągnęła kolejnego papierosa. - Daj mi zapałki. - Brak własnego ognia coraz bardziej ją irytował. Michał podał jej zapalniczkę.
- Nic? To, co zobaczyłem nazywasz nic?
- A gdybym ja cię zapytała, co wyprawiasz z Halszką, to myślisz, że co byś mi odpowiedział? To samo! Nic! - Celina zaciągnęła się dymem.
- Ja z Halszką nic nie robię, a ty, gdybym nie wszedł, już całowałabyś się z Krzysztofem!
Zapanowała cisza. Michał krzyknął stanowczo zbyt głośno. Wszyscy znajdujący się wokół powstańcy zaczęli się im przyglądać. Szybko jednak, speszeni, wrócili do swoich rozmów i zajęć. Michał usiadł obok Celiny.
- Chciałaś go pocałować?
- Nie.
- Przecież widziałem.
- Przestań sobie wmawiać.
- Nie mogę uwierzyć, że ten bufon tutaj jest.
- Chyba się zapominasz! - Celina zmrużyła oczy, słowa Michała ją irytowały.
- Często się tak do niego wymykasz?
- Nie wymykam się. Wyszłam, bo nie byłam tobie i Halszce potrzebna. Zresztą nie chciałam przeszkadzać, gdy ocierała się biustem o twoje plecy i muskała swoimi bujnymi włosami twoją twarz.
- Teraz to ty sobie wmawiasz. - Michał wstał. - Pamiętaj, że w nocy idziemy obserwować zrzut, a jutro po nowy nadajnik.
- Weź sobie Halszkę.
- Słucham?
- Weź sobie Halszkę - Celina powtórzyła dobitniej.
- Ty ze mną idziesz. A co do Krzysztofa, to nie życzę sobie, abyś wchodziła do jego pokoju.
- Możesz sobie nie życzyć - prychnęła Celina.
- Cóż, widzę, że stara miłość nie rdzewieje - Michał już otwierał drzwi, by wrócić do hotelu. Celina się za nim odwróciła.
- Patrząc na ciebie i Halszkę, myślę dokładnie to samo! - krzyknęła z całych sił. Michał trzasnął drzwiami. Zaległa cisza. Tylko odgłosy wystrzałów i wybuchów daleko i całkiem blisko, tuż obok.

Był już koniec sierpnia, a powstanie wciąż trwało. Celina walczyła dopiero tydzień. Najpierw była w szpitalu na Woli. Potem jej stan pogorszył się w czasie drogi do Śródmieścia. Mimo to Michał przyniósł ją tutaj całą. Zajął się nią tutejszy lekarz. Dwa tygodnie spędziła w łóżku. Aż w końcu pewnego dnia przyszła Halszka i kazała jej napisać jakieś tam zawiadomienie. Gdy Michał się o tym dowiedział, nawrzeszczał na Halszkę. Był wtedy cudowny. Celina była nim zachwycona, pielęgnował ją, zmieniał opatrunek, wieczorem kładł się na krańcu łóżka i tak spał, by tylko jej nie dotknąć, nie uszkodzić. Po dwóch tygodniach Celina wstała, zeszła na dół. Sama nie wiedziała, co ją bardziej zabolało - czy widok Krzysztofa, czy Halszka, na każdym kroku wspominająca swój związek z Michałem. Nie dosłownie, ale jednak wciąż czyniła raniące Celinę aluzje. A Michał usiłował swoją narzeczoną chronić. Stawał pomiędzy Celiną a Halszką, pomiędzy Celiną a Krzysztofem, pomiędzy Celiną a najkrwawszym obliczem powstania. Tworzyli radiostację, ale Celinie to nie wystarczało, bo po prawdzie nie miała tu nic do roboty. Dzieliła pokój z Michałem, ale to też było mało, bo obecność Halszki dawała się we znaki nawet wieczorem, gdy cichły niemieckie działa, gdy byli we dwoje i gdy zaczynali się kochać.

Rozległ się znajomy, złowrogi ryk. W tym samym momencie ktoś krzyknął: Krowa! Celina zdążyła się położyć i przykryć głowę rękami. Potem zapamiętała z tego tylko ogłuszający huk, trzęsącą się wokół ziemię, rozdzierający, piekący ból w udzie i spadające na nią kawałki cegieł. Krzyk. Niedaleki trzask płomieni. Celina się uniosła i spróbowała doczołgać do drzwi hotelu.
- Celina! - jak przez mgłę zobaczyła pochylającego się nad nią Krzysztofa. A potem zjawił się Michał. Odepchnął Krzysztofa, wziął ją na ręce i wniósł do wnętrza hotelu. Dokładnie ułożył Celinę na kanapie w hallu. Zaczął ścierać z jej twarzy pył. Jego ręce były tak rozkosznie ciepłe. Celinie powoli zamykały się oczy. Ból odbierał przytomność. Wokół panowało zamieszanie.
- Celina, nie zamykaj oczu! - Michał krzyczał, ale Celinie wydawało się, że to tylko usypiający szept. - Cela!
- Żyje? - za Michałem pojawiła się kwiecista postać. Halszka. Przygryzała wargę. Miała na twarzy lekki uśmiech.
- Żyje - to Michał. - Przynieś bandaże, Halszka. Przynieś całą torbę sanitarną. Szybko!
Na twarzy Halszki Celina dostrzegła grymas rozczarowania. Potem kwiecista postać się rozpłynęła.
- Nic ci nie jest, Celinka. Wszystko będzie dobrze - głos Michała drżał.
Tak, nic mi nie jest - pomyślała Celina - Nic poza tym, że Halszka pragnie mojej śmierci.

Celina odwróciła twarz i pomimo próśb Michała, zamknęła oczy.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Dłużewska dnia Nie 14:24, 18 Sty 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Inka
Marszałek



Dołączył: 03 Sty 2013
Posty: 5395
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: małopolska

PostWysłany: Nie 15:14, 18 Sty 2015    Temat postu:

Genialne! Po prostu czuć to napięcie między całą czwórką! A końcówka bardzo przejmująca.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zorina
Marszałek



Dołączył: 02 Sty 2013
Posty: 1580
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z Ponderosy

PostWysłany: Nie 16:16, 18 Sty 2015    Temat postu: Tam gdzie nasze miejsce

Rozumiem Aniu ,że w twoim opowiadaniu Krzysztof nie zginął ?
Opowiadanie piękne jak zawsze .. tylko żal mi zawsze Krzysztofa ,który znowu jest przedstawiany jako brutal a którego ja polubiłam.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Łączniczka
Harcerz



Dołączył: 09 Cze 2014
Posty: 49
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 19:25, 18 Sty 2015    Temat postu:

Świetne! Te emocje! A ja Krzysztofa nigdy nie lubiłam i poczułam wręcz rozczarowanie gdy się tu pojawił Wink

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dłużewska
Marszałek



Dołączył: 02 Sty 2013
Posty: 2938
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 21:47, 18 Sty 2015    Temat postu:

Tak, w tym opowiadaniu Krzysztof nie zginął. Celina po prostu go zostawiła i odeszła z Michałem. W związku z tym, nigdy nie było też Karoliny Osmańskiej.
Niedługo postaram się wkleić kolejną część.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Konarska
Marszałek



Dołączył: 02 Sty 2013
Posty: 1756
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 19:31, 20 Sty 2015    Temat postu:

Ale super, kolejny Aniowy cykl! Super! Aż czuć to napięcie między Krzysztofem, Celiną, Michałem i Halszka. A teraz pierwszy raz nie wybielam Michała...Może niech Cela spojrzy na oczy?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Roma
Szeregowy



Dołączył: 10 Paź 2014
Posty: 60
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Łódź

PostWysłany: Śro 19:43, 21 Sty 2015    Temat postu:

Boskie. To napięcie aż czuć. I Krzysztof. Czemu trochę jest mi go żal?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dłużewska
Marszałek



Dołączył: 02 Sty 2013
Posty: 2938
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 22:45, 22 Sty 2015    Temat postu:

Wieczorem Celina, już umyta, siedziała na łóżku w samych majtkach i koszulce. Michał golił się przed kawałkiem rozbitego lustra. Paliły się dwie świece. Cisza. Niemcy poszli spać. Warszawa płonęła, ledwo dysząc, ale wciąż dysząc. Michał skończył się golić, powycierał twarz ręcznikiem, sięgnął po bandaże i spirytus. Celina wiedziała, że będzie bardzo piekło, ale potulnie wstała. Michał przykucnął, odwinął stary bandaż i na nowo przemył ranę na jej udzie. To była świeża rana, dzisiejsza i głęboka, a on nawet nie próbował być delikatny. Celina mocno zacisnęła zęby i powieki. Gdy Michał skończył, uniosła koszulkę do góry. Teraz zmienił opatrunek na ranie po postrzale. Nie musieli nic mówić. Robili to codziennie: Michał się golił, a potem zmieniał Celinie opatrunek, patrzył jak goi się rana. Tego dnia doszła kolejna, ale rozkład ich wieczora wcale się nie zmienił. Potem zaczynali się kochać. Tego wieczora też. Bez słów. Mechanicznie, jak zwierzęta. Tak było codziennie od tygodnia. I to było ponad siły Celiny. Po wszystkim Michał zasypiał, a Celina długo rozmyślała i nasłuchiwała ciężkich niemieckich kroków. Tego wieczora nie dała Michałowi usnąć. Usiadła na łóżku i zdobyła się na słowa, które, jeszcze w formie myśli, sprawiały jej ból i które, wiedziała o tym, zadadzą Michałowi ostateczny cios.
- Jest mi z tobą tak beznadziejnie, jak z Krzysztofem. - zabrzmiało jeszcze gorzej niż się spodziewała.
- I dopiero teraz mi o tym mówisz?! - Michał usiadł obok niej.
- Bo dopiero teraz tak jest. Przed powstaniem było całkiem inaczej. Romantycznie, kojąco, kochaliśmy się, szeptałeś mi do ucha różne rzeczy, których nawet wstydzę się powtarzać, ale one były cudowne. A teraz nic nie mówisz. Robisz swoje i idziesz spać. Czuję się jak twoja kukła, w którą się wsuwasz i wysuwasz, której nie trzeba nic mówić, nie trzeba dotykać, bo ona nic nie czuje. - Celina sama była swoją śmiałością zaskoczona. Z Krzysztofem było jej w łóżku tragicznie źle, ale nigdy nie powiedziała mu o tym ani słowa. Szczerość wobec Michała przychodziła łatwiej. - Po co my się kochamy? Nie moglibyśmy się obejść bez seksu? Michał, ludzie giną na barykadach, nie wychodzą żywi z kanałów, a my pławimy się w tym ogromnym hotelowym łóżku i uprawiamy seks, który nie przynosi mi żadnej satysfakcji! Po co to robimy?
- Może po to, żeby odreagować? Żeby dać sobie namiastkę dawnego życia - mężczyzna wyglądał na zmieszanego.
- Mam dość tej cholernej radiostacji. Mam dość moich brudnych włosów. Gdybym była sanitariuszką na polu walki, w ogóle bym się tym nie przejmowała...
- Nie zauważyłem, żeby twoje włosy były brudne.
- Bo ty w ogóle nic nie widzisz! - Celina wyszła z łóżka. - Nie widzisz nawet tego, że Halszka się o ciebie ociera, jak kot. I cichutko wtedy mruczy, też jak kot.
Nie o brudne włosy tutaj chodziło, brudne włosy wcale Celinie nie przeszkadzały. Chodziło o Halszkę, codziennie pachnącą truskawkowym szamponem, elegancką i stukającą obcasami. O to, że Celina czuła się przy tej pięknej blondynce malutka jak mrówka. O to, że ta blondynka stanowiła realne zagrożenie.
- Wydaje ci się, że nie mam brudnych włosów, bo codziennie spłukuję je zimną wodą, ale one są brudne - Celina usiadła na łóżku i wybuchła niespodziewanym płaczem. - Gdybym miała chociaż kawałek szarego mydła, mogłabym je umyć, bo tymi zapachowymi do ciała się nie da. Może gdyby była ciepła woda...
- Ale wodę można zagrzać. Jest też szare mydło.
- Nie mówiłeś!
- Bo nie pytałaś.
Celina chwyciła poduszkę i z całą mocą cisnęła nią w Michała.

Pół godziny później Celina siedziała na krześle, przechylając głowę do umywalki, a Michał polewał jej włosy cieplutką wodą. Potem mył je szarym mydłem. Stał przy umywalce i wcierał pianę w skórę Celiny, a robił to tak delikatnie, opuszkami palców, że Celina ze wstydem musiała stwierdzić, że wywołuje to w niej podniecenie. Cichutko jęknęła, zupełnie tak, jak przed powstaniem, gdy tymi samymi palcami, tak samo delikatnie Michał pieścił jej piersi. Była bliska rzucenia się na narzeczonego, gdy drzwi tej wspólnej łazienki na parterze hotelu otworzyły się i stanęła w nich Halszka. Halszka z ręcznikiem w ręku. I z butelką czerwonego szamponu.
- Co robicie? - zapytała.
- Bawimy się w fryzjera - bezczelnie odparła Celina.
- Ja też przyszłam do tego fryzjera - Halszka zalotnie uśmiechnęła się do Michała.
- Poczekaj na zewnątrz, Halszka. - Michał nie przestawał masować głowy Celiny. - Zaraz będziesz mogła wejść.
- Chętnie poczekam - Halszka zabawnie dygnęła. Celina nie wiedziała, czy żartuje, czy naprawdę chce, żeby i jej Michał umył włosy.
- Zaraz skończymy i pójdziemy na górę. Będziesz miała wolną łazienkę. - te słowa Michała rozwiały nadzieje Halszki i obawy Celiny.
Halszka wyszła, a Michał ze śmiechem wyszeptał: - Potrafisz jej dogryźć, Cela.

***

Kolejnego ranka Celina obudziła się już o piątej. Wyszła z łóżka, na cieniutką koszulkę założyła męską niebieską koszulę, potem brązowe spodnie i skarpetki. Przynajmniej włosy miała czyste. Brak stanika wcale jej nie przeszkadzał, jej piersi przez ostatni miesiąc i tak zrobiły się dziwnie małe. Sięgnęła po plecak, do którego schowała ręcznik, mydło, szczoteczkę do zębów i pastę. Potem drugą koszulę, sweter, pozostałe dwie pary majtek i skarpetki.
- Co ty robisz? - usłyszała pytanie Michała. Obudził się i przecierał oczy. - Pójdziemy po zrzut i zaraz wrócimy, nie potrzebujesz tego wszystkiego.
- Ja nie idę po zrzut, Michał. Idę do naszego oddziału, idę robić to do czego byłam przygotowywana.
- Czyli?
- Idę być sanitariuszką, naprawdę walczyć, póki jest jeszcze czas.
- Uważasz, że to, co tutaj robimy nie jest walką?
- Michał, ja nie neguję istnienia radiostacji, ja neguję naszą obecność tutaj. Nie byliśmy szkoleni do zajmowania się tym, co jest tutaj. Mieliśmy i powinniśmy być z naszym oddziałem. Tam jest nasze miejsce. Nie czujesz tego? Ja do nich idę. Powinnam być przy rannych z Wandą i Irenką - Celina sięgnęła po rażąco biały, pachnący fartuch i zarzuciła go sobie na ramiona.
- Poczekaj na mnie. Idę do Słowińskiego i zaraz wracam. - Michał pospiesznie się ubrał. - Poczekaj tu na mnie.
- Co mu powiesz?
- Że odchodzimy ze sztabu. On zrozumie.
- A zrzut z nowym nadajnikiem?
- Są inne osoby, które mogą po niego pójść. Chociażby "Zych" i "Greta".
- Bardzo szybko podjąłeś decyzję - Celina się cieszyła, ale była nieco zaskoczona. Sądziła, że Michał raczej postanowi zostać w hotelu.
- Celina, to ty podjęłaś tę decyzję i wiem, że jej nie zmienisz. A ja nie dopuszczę do tego, żebyśmy się rozdzielili i zgubili jak Wanda i Bronek. Nie po to zabierałem cię z Woli, żeby teraz stracić cię z oczu.
- Ale Wanda już się znalazła...
- Dwa tygodnie Bronek nie miał o niej żadnych wieści.
Michał wyszedł. Celina usiadła w fotelu i podciągnęła nogi do klatki piersiowej. Minął kwadrans, potem kolejny. Zegar wskazał szóstą. Niemiecka artyleria zaczynała się budzić. Celina wiedziała, że gdy wróg obudzi się na dobre, droga będzie utrudniona. Postanowiła zejść na dół i pospieszyć narzeczonego. Przechodząc obok pomieszczenia z radiem, zobaczyła Michała i Halszkę pochylonych nad jakąś kartką. Ich głowy się stykały. Celinie zrobiło się przykro. Tak zwyczajnie po ludzku przykro, bo na wściekłość i zazdrość już zabrakło jej sił. Ruszyła do wyjścia. Po paru krokach natknęła się na Krzysztofa.
- A więc idziesz. Nie powinnaś. Bardzo kulejesz. To cud, że ten wczorajszy odłamek nie pogruchotał ci kości.
- Nie twoja sprawa - odparła i pchnęła frontowe drzwi. Skierowała się w stronę wielkiej, oślepiającej kuli wschodzącego słońca. Kuśtykając poprzez ruiny, wciągała na ramię biało-czerwoną opaskę.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zorina
Marszałek



Dołączył: 02 Sty 2013
Posty: 1580
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z Ponderosy

PostWysłany: Pią 10:02, 23 Sty 2015    Temat postu: Tam gdzie nasze miejsce

Myślałam ,że się już rozjaśnia ..ale u tej pary ,zawsze musi być trudno.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Pierniczkowa
Generał



Dołączył: 24 Sty 2014
Posty: 632
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: ziemie odzyskane

PostWysłany: Pią 15:38, 23 Sty 2015    Temat postu:

,,Przygryzała wargę. Miała na twarzy lekki uśmiech. " - takie efektowne! Tak... koszmarnie prawdziwe!
,, Mechanicznie, jak zwierzęta." - nigdy bym nie przypuszczała, że do ich związku może wdać się rutyna. Ale to może tylko wynik tego, że mają za dużo kłopotów w związku.
,,O to, że Celina czuła się przy tej pięknej blondynce malutka jak mrówka. " - smutne. Bardzo dobijające.
,,Halszka wyszła, a Michał ze śmiechem wyszeptał: - Potrafisz jej dogryźć, Cela." - jak on nieporadnie próbuje pokazać, że jest po stronie Celiny! Taki biedny w tej swojej nieporadności i uroczy. A Celina jest za zimna.

Krzysztof mnie denerwuje. To on się popisuje, on chce za wszelką cenę udowodnić, że ma rację, że Celina jest nieszczęśliwa (a nawet jeśli była, to on po co ją dobija?) i to, jak on jest jej potrzebny. Nie jest.

Michał prowadzi z nim otwartą wojnę, co również mnie irytuje, ale ja jestem za Michałem. Bo według mnie ona nie jest dla Michała kukłą. Dla Krzysztofa była kukłą. Kimś, z kim mógł się pokazywać. Kim mógłby się chwalić. Kogo mogliby mu inni zazdrościć (a to by tylko podbudowywało jego chore poczucie własnej wartości). I w tym momencie Celina wydaje mi się niesprawiedliwa. Albo musi jeszcze trochę dojrzeć?

Wspaniale opisujesz hcarkatery, zachowania i akcję. Te dialogi są przegenialne, takie dopracowane, piszesz je z taką lekkością! Zazdroszczę ci tego.
No i jak każde opowiadanie - po prostu jest świetne!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dłużewska
Marszałek



Dołączył: 02 Sty 2013
Posty: 2938
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 21:24, 27 Sty 2015    Temat postu:

Zapadał zmierzch, gdy Michał dotarł do szpitala, w którym według Rudej powinna być Celina. Wchodził po schodach, przeskakując po dwa stopnie. Natknął się na nią na trzecim piętrze, na piętrze, na którym odór wymiocin, biegunki i ropy odrzucał najbardziej.

Celina siedziała na betonowych schodach, oburącz trzymając się drewnianych szczebli barierki. Krople potu ściekały po jej brudnej twarzy, z białego fartucha została tylko przesiąknięta krwią szmata. Michał usiadł obok niej. Był okurzony, ale przynajmniej nie miał na sobie krwi obcych ludzi, którą dźwigały ręce i ciuchy Celiny.
- Dlaczego nie poczekałaś? - szepnął.
- Widziałam cię z Halszką... - wychrypiała, a potem głos jej się załamał, a może został zagłuszony przez dobiegający zza sąsiednich drzwi wrzask. Michał domyślił się, że odbywają się tam operacje, te bez narkozy, bez żadnego znieczulenia.
- Jak ty to wytrzymujesz, Celina... Akurat wtedy, rano, Sowieci zaczęli coś nadawać. Musiałem się tym zająć, to był mój ostatni nasłuch. Potem przyszedłem tutaj, cały dzień walczyliśmy, odpieraliśmy ataki Niemców... - Michał otarł pył z czoła. - Dopiero teraz Władek pozwolił mi przyjść do ciebie. Na naszym odcinku do świtu powinien być spokój.
Zza drzwi znowu rozległ się wrzask, jeszcze gorszy, bardziej chorobliwy niż poprzedni. A potem dało się słyszeć spazmatyczny płacz. Michał spojrzał na Celinę. Jej wargi lekko drżały, cała ociekała krwią i potem.
- Za chwilę wyjdzie stamtąd Wanda - zaczęła Celina. - Będzie miała rozczochrane włosy, będzie ochlapana świeżą krwią, będzie blada, z cieniami pod oczami. Jej usta będą spierzchnięte. Powie, że teraz znowu moja kolej, a ona ma kwadrans przerwy, oddechu. Potem usiądzie na schodach, a ja pójdę do miejsca, które nazywamy tutaj salą operacyjną. - Celina zacisnęła powieki. Jej dłonie jeszcze mocniej objęły szczeble barierki. - Michał, zanim to się stanie, pocałuj mnie. Ale nie tak jak w hotelu "Victoria". Pocałuj mnie tak, jak całowałeś mnie przed powstaniem, gdy boso spacerowaliśmy po trawnikach warszawskich parków i gdy leżeliśmy nad brzegiem Wisły.

Nad brzegiem Wisły, gdzie już na zawsze pozostaniemy młodzi.

KONIEC


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Roma
Szeregowy



Dołączył: 10 Paź 2014
Posty: 60
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Łódź

PostWysłany: Wto 21:51, 27 Sty 2015    Temat postu:

Cudowne. Efektowne i to ostatnie zdanie ,,(..) gdzie już-powiedziałem na zawsze pozostaniemy młodzi". To jest cudowne!

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Pierniczkowa
Generał



Dołączył: 24 Sty 2014
Posty: 632
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: ziemie odzyskane

PostWysłany: Śro 12:04, 28 Sty 2015    Temat postu:

:'( :'(
Okropnie mi jej żal! Jest nieszczęśliwa, tęskni za nim, a jeszcze musi pomagać przy pseudooperacjach... Tak, zrobiło mi się jej żal. Jakby tak na poważnie o tym pomyśleć, to zawsze jest mi jej żal, ale teraz odczułam to najbardziej.

No i ten zmierzch jest tutaj taki... nastrojowy. I ta gorycz!:
,,- Widziałam cię z Halszką... - wychrypiała, a potem głos jej się załamał, a może został zagłuszony przez dobiegający zza sąsiednich drzwi wrzask." Jej.

Rzeczywiście, ostatnie zdanie jest idealne na koniec... No właśnie, koniec. Szkoda. ale rozumiem to. Opowiadanie to nie krówka ciągutka.

Cudownie piszesz. Cudownie przedstawiasz te wszystkie postacie, ich uczucia, ich relacje... Powinnam brać z Ciebie przykład.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dłużewska
Marszałek



Dołączył: 02 Sty 2013
Posty: 2938
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 21:00, 28 Sty 2015    Temat postu:

Dziękuję, dziewczyny. Co do ostatniego zdania, to bardzo się tutaj zainspirowałam powieścią Paulliny Simons.

Madziu, na kilometrowe opowiadanie o MiC wkrótce przyjdzie czas - zbieram się do rozpoczęcia publikacji, bo kilka pierwszych części już mam napisanych Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zorina
Marszałek



Dołączył: 02 Sty 2013
Posty: 1580
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z Ponderosy

PostWysłany: Czw 7:52, 29 Sty 2015    Temat postu: Tam gdzie nasze miejsce

Jakoś strasznie szybko się to skończyło.
Myślałam ,że może zeswatasz Krzysztofa z Halszką ..


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.czashonorupl.fora.pl Strona Główna -> Fan made / Opowiadania Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Programy
Regulamin